Hot to Trot

W wiejskiej okolicy Ontario w Kanadzie architekt firmy OMAS:WORKS wprowadza amerykański budynek, tworząc całoroczny dom weekendowy, który świetnie zakorzenia się w swoim otoczeniu. 

Architekci zwykle kształtują życie swych klientów poprzez swoje wizje i projekty, ale co dzieje się w sytuacji, kiedy klientem jest profesjonalny projektant, który sam ma własne, mocno odkreślone pomysły? „Mnóstwo dyskusji” – wyjaśnia architekt Brian O’Brian z firmy OMAS:WORKS, który pracuje w Toronto. To właśnie on jest twórcą wiejskiej posiadłości, którą stworzył dla projektanta krajobrazu, Joela Loblaw. Proces projektowania był „ciągłym dialogiem” – wyjaśnia O’Brian.
 
Architekt oraz główny wykonawca Tom Clancy zdecydowali się zastosować w części centralnej budynku tzw. „breezeway”, czyli rodzaj wiaty zamkniętej z dwóch stron głównymi elementami domu. Jest to charakterystyczna cecha domów zwanych „dogtrot houses”, które spotkać można w wielu miejscach południowo-wschodniej części USA.
 
Istniejące różnice zdań doprowadziły do pełnej integracji miejsca i domu, który – choć znajduje się w Kanadzie – przyjmuje formę znaną raczej ze Stanów Zjednoczonych. Jego najważniejszą cechą są dwa wąskie skrzydła, w których mieści się kuchnia oraz sypialnie, oddzielone od siebie osłoniętą od góry wiatą. Lokalizacja domu sprawia jednak, że wiata pełni nieco inną funkcję niż w typowych, amerykańskich domach. „W tym przypadku nie chodzi o to, by przejście stanowiło ucieczkę z gorącej zwykle kuchni” – wyjaśnia O’Brian. „Tu chodzi o samo otoczenie” – dodaje.  
 
Joel i O’Brian, pracując wspólnie nad projektem, umieścili długi dom w kształcie litery „L” pomiędzy polaną i terenami podmokłymi, ustawiając go tak, by w dwóch kierunkach można było się cieszyć najlepszymi widokami. „Integracja krajobrazu i budynku była absolutnie kluczowa” – mówi Joel, co potwierdza O’Brian.
 
Na sporej działce o wielkości ponad 4 hektarów teren jest mocno zróżnicowany. Płynie tam strumyk, jest mały staw, są niskie wzgórza, a nierówny teren porastają mieszane lasy. Działka ta stała się idealnym miejscem ucieczki od miejskiego zgiełku dla Joela i jego żony Michelle, którzy na stałe mieszkają w Toronto. Miejsce to odwiedzali jednak od ponad dziesięciu lat, najpierw zatrzymując się pod namiotem, a później nocując w prowizorycznym, kanadyjskim domku tzw. „bunkie”, który sami zbudowali. „Przyjechaliśmy tu na jedną z naszych pierwszych randek” – wspomina właściciel.
 
Teraz działka jest idealnym miejscem zabawy i wypoczynku dla całej rodziny, która powiększyła się o dwóch synów i dwa psy. Po jednej stronie domu znajdują się trzy sypialnie i łazienka, a z drugiej strony mieści się otwarty salon, kuchnia i dodatkowy pokój dla ewentualnych gości.

Tekst: nowoczesna STODOŁA

Czytaj więcej

Zobacz podobne