Nowoczesna stodoła

Większość osób planujących budowę domu unikałoby stawiania go w miejscu, które zagrożone jest zejściem lawiny, ale Marcell Strolz i Uli Alber podjęli alpejskie wyzwanie. Wybudowali dom, który może przetrwać nawet najpotężniejszą, zimową nawałnicę.
Ze względu na światowej klasy stoki narciarskie oraz malownicze scenerie Alp, austriacka wioska Lech wydaje się być idealnym miejscem na wyjazdy turystyczne. Powstaje tu jednak wyjątkowo mało domów, czego powodem jest m.in. duże ryzyko zejście lawiny. Marcell Strolz i Uli Alber byli świadomi wszystkich ograniczeń związanych z tym miejscem, ale postanowili wybudować tu dom, pomimo swego zamiłowania do nowoczesności, która mogła być różnie przyjęta w tak wolno zmieniającej się społeczności. Miejsce na skraju wioski pozwoliło im na więcej kreatywności pod jednym, bezwzględnym warunkiem: dom musi być w stanie przetrwać najbardziej potężne uderzenie osuwającego się śniegu.

„Bardzo trudno jest tu uzyskać działkę ze zgodą na budowę” – wyjaśnia Strolz, „Za nami jest już tylko pastwisko, na którym nigdy nie powstaną żadne domy” – dodaje.

Strolz wiedział czego się podejmował, ponieważ sam dorastał w wiosce Lech i wiele lat pracował w ochotniczym pogotowiu lawinowym. Obecnie jest kierownikiem projektów inżynieryjnych i budowlanych, a jego żona Uli pracuje jako fizjoterapeuta i trener sportowy. Obydwoje bardzo poważnie podeszli do nowego zadania, ponieważ w tym miejscu mieli zamieszkać z dwójką dzieci, Felixem i Emilią.

Dom został zaprojektowany przez Helmuta Dietricha z firmy Dietrich Untertrifaller Architects. To austriackie biuro architektoniczne słynie ze zrównoważonego podejścia do projektu.

„Było dla nas niezwykle ważne, by dom tworzył relacje z górami, a nie z innymi budynkami” – mówił architekt. „Najbardziej interesowało mnie stworzenie ram dla otaczających budynek widoków. Ważne też było wykorzystanie drewnianej konstrukcji, pomimo ryzyka zejścia lawiny.”

Dom, który jest delikatnie wepchnięty w zbocze, ma duże podpiwniczenie, w którym mieści się garaż, pomieszczenie narciarskie, magazyny oraz przestrzenie użytkowe wraz z hallem wejściowym.

„Wykorzystaliśmy stal w połączeniu z drewnem, aby wzmocnić konstrukcję” – mówi Strolz.

Budynek chroni też zestaw przesuwnych, drewnianych paneli, a otwartą werandę można osłonić drewnianą ścianą, która w normalnych warunkach jest ukryta w podłodze. Panele zamyka się, by ochronić okna także podczas corocznych eksplozji, które wywołują kontrolowane zejścia lawin z pobliskiej góry Omesberg.
 
Tekst: nowoczesna STODOŁA
więcej