Architekt:
Alvariño & Felipe ArquitectosFotograf:
Lokalizacja:
Loja, Ekwador
Dom, który miał zniknąć
Casa Florinda zaczęła się od pytania o los starego, częściowo zrujnowanego domu stojącego na działce zakupionej przez architektów Norę Alvariño i Ernesto Felipe. Początkowy plan zakładał jego rozbiórkę i budowę od podstaw. Z czasem coraz wyraźniejsze stawało się jednak, że niewielka konstrukcja z ubijanej ziemi jest zbyt mocno związana z tym miejscem, aby po prostu ją usunąć. Decyzja o zachowaniu budynku zmieniła kierunek całego projektu. Dawny wiejski dom stał się nie tylko mieszkaniem architektów, ale również przestrzenią, w której mogli sprawdzić własne przekonania dotyczące materiału, lokalności i sensu ponownego wykorzystywania istniejącej architektury.
Mądrość dawnego budowania
Projekt o powierzchni 123 m² wyrasta z szacunku dla tradycyjnej architektury ekwadorskich Andów. Zamiast patrzeć na stary budynek wyłącznie przez pryzmat jego technicznego zużycia, architekci przyjrzeli się decyzjom podjętym przez jego pierwotnych budowniczych. Dom ustawiono na niewielkim wyniesieniu pomiędzy dwoma naturalnymi ciekami, którymi w porze deszczowej spływa woda. Jego orientacja otwiera wnętrza na krajobraz, a grube ściany z ubijanej ziemi pomagają utrzymać komfortową temperaturę w andyjskim klimacie. To, co początkowo mogło wydawać się ograniczeniem starej konstrukcji, okazało się rezultatem bardzo świadomego budowania.
Ziemia pozostaje najważniejsza
Fundamentalną decyzją było zachowanie istniejących ziemnych ścian. Ich grubość, faktura i niedoskonałości nadal definiują charakter domu, przypominając o jego wcześniejszej historii. Nie zostały ukryte pod nowymi warstwami wykończenia ani sprowadzone do roli dekoracyjnego fragmentu przeszłości. W wielu miejscach pozostają odsłonięte i stają się pełnoprawnym materiałem współczesnego wnętrza. Zachowano również wiejski charakter budynku i ponownie wykorzystano dachówki, dzięki czemu modernizacja nie wymazuje jego lokalnej tożsamości.
Więcej światła i przestrzeni
Najważniejsze zmiany dotyczą sposobu użytkowania wnętrza. Dom miał stać się jaśniejszy, bardziej przestronny, lepiej wentylowany i odpowiadający współczesnemu życiu. Jedną z kluczowych ingerencji było usunięcie wewnętrznej ściany, dzięki czemu powiększono salon i uczyniono go przestrzenią organizującą pozostałe pomieszczenia. Zamiast dzielić niewielką kubaturę na szereg zamkniętych pokoi, architekci pozwolili wnętrzom mocniej się ze sobą komunikować. Stara struktura pozostała czytelna, ale sposób życia w jej obrębie został całkowicie przemyślany na nowo.
Nowe pozostaje w cieniu
Oryginalny dom nie mieścił wszystkich funkcji potrzebnych współczesnym mieszkańcom. Od strony tylnej elewacji pojawiła się więc nowa część z łazienką i pralnią. Jej proporcje zostały świadomie podporządkowane istniejącemu budynkowi. Dobudówka jest niższa i węższa, dzięki czemu nie konkuruje ze starą bryłą i nie próbuje naśladować jej historycznego charakteru. Jest wyraźnie współczesna, ale pozostaje drugoplanowa. To subtelna relacja, w której różnica pomiędzy starym i nowym jest widoczna, lecz nie prowadzi do formalnego konfliktu.