Fot. Elsa Young | Arch. Lee de Wit
  • Architekt

    Lee de Wit
  • Fotograf

    Elsa Young
  • Lokalizacja

    Johannesburg

Dom, który wyrastaz historii i ziemi

Na północny zachód od Johannesburga, w niewielkiej osadzie położonej na terenie Cradle of Humankind, powstał dom, którego architektura jest niemal dosłownym zapisem czasu, pracy i rodzinnej pamięci. Lee de Wit, architekt i właściciel, wraz z żoną Lauren oraz synem Leo, zdecydowali się tchnąć nowe życie w zrujnowane gospodarstwo należące niegdyś do jego dziadka. Zamiast szybkiej przebudowy wybrali proces długotrwały, oparty na uważności, ręcznej pracy i maksymalnym wykorzystaniu tego, co miejsce oferowało już wcześniej.

Fot. Elsa Young | Arch. Lee de Wit

Cztery lata budowania relacji z krajobrazem

Otoczenie domu jest bujne i żyzne, z naturalnym strumieniem przecinającym działkę i ogrodami, które nie są dekoracją, lecz przedłużeniem życia domowników. Przez cztery lata budowa toczyła się etapami, w rytmie codzienności i rodzinnych spotkań. Czas nie był tu ograniczeniem, lecz sprzymierzeńcem – pozwalał obserwować materiały, testować rozwiązania i dopasowywać architekturę do realnych potrzeb, a nie odwrotnie.

Nowa struktura ze starego gospodarstwa

Dawna stodoła wyznaczyła obrys głównej przestrzeni dziennej – kuchni i salonu – wzmocnionej nowym, betonowym szkieletem. Garaż przeobraził się w sypialnię, a pozostałe funkcje zostały rozmieszczone zgodnie z istniejącą logiką zabudowy. Układ domu sprzyja wspólnemu byciu – to przestrzeń zdolna pomieścić zarówno kameralne życie rodzinne, jak i większe spotkania, od kilku do kilkudziesięciu osób.

Fot. Elsa Young | Arch. Lee de Wit

Materiały odzyskane, znaczenia zachowane

Każdy element domu niesie ze sobą historię. Kamienie wydobyte na miejscu stały się podstawą kuchennej wyspy. Drewno ze zwalonych drzew – eukaliptusa i dębu – po roku sezonowania posłużyło jako podłogi, okładziny ścian i sufitów, a nawet blaty. Stare cegły oczyszczono i użyto ponownie w murach. Dach, pierwotnie pełen ubytków, naprawiono i zaizolowano lekkim betonem, który pozwolił zachować jego strukturę i nadać jej nową funkcję.

Dom jako krajobraz przejść

Granica między wnętrzem a zewnętrzem jest tu celowo rozmyta. Sypialnia otwiera się na prywatny dziedziniec z zewnętrznym prysznicem, kuchnia wychodzi bezpośrednio do ogrodu warzywnego, a łazienka osłonięta półprzezroczystymi, różowymi panelami winylowymi łapie barwy wschodu i zachodu słońca. Architektura nie zamyka się w murach – pozwala doświadczać miejsca wszystkimi zmysłami.

Fot. Elsa Young | Arch. Lee de Wit

Rodzinne rzemiosło i wspólna praca

Dom powstawał dosłownie wspólnymi rękami. Ojciec Lee nauczył go budować, brat pokazał, czym jest ogród, a pamięć o matce powraca w kuchni – sercu domu. Ten projekt nie jest efektem jednego aktu projektowego, lecz sumą relacji, rozmów i pracy, która scala architekturę z życiem.

Zrównoważoność jako proces, nie hasło

W tym domu zrównoważony rozwój nie jest deklaracją, lecz praktyką. Odpady stały się zasobem, ograniczenia – impulsem twórczym, a czas – narzędziem jakości. Ukończony w 2020 roku dom nie udaje perfekcji, lecz celebruje niedoskonałość, patynę i ciągłą zmienność. To architektura, która nie tylko stoi na ziemi o ogromnym znaczeniu kulturowym, ale także uczy szacunku do miejsca, z którego wyrasta.