Fot. Milwicz Architekci

Nowoczesna stodoła wrytmie natury

Co się dzieje, gdy tradycyjne rzemiosło spotyka odważną, współczesną formę, a wszystko to zostaje osadzone na kilkudziesięciu hektarach dzikiej przyrody? Odpowiedzią jest Field House – jedna z ostatnich realizacji pracowni Milwicz Architekci, która redefiniuje pojęcie luksusowego azylu.

Field House to nie jest po prostu kolejny dom. To przemyślana kompozycja dwóch brył, które wspólnie tworzą harmonijną opowieść o przestrzeni, świetle i bliskości natury. Projekt zlokalizowany w okolicach Piły udowadnia, że wielka skala (310 m²) może iść w parze z wizualną lekkością i subtelnością.

Fot. Milwicz Architekci

Architektura podziału: Dwa światy połączone szkłem

Zamiast jednej, przytłaczającej bryły, architekci postawili na rozbicie funkcji. Dom składa się z dwóch "stodół", które zręcznie dzielą życie domowników na strefy:

  • Strefa prywatna: Pierwsza bryła to królestwo gospodarzy. Znajdziemy tu rozległą sypialnię master z prywatną łazienką i garderobą oraz zaplecze techniczne z garażem.
  • Strefa życia i energii: Druga bryła to serce domu – wysoka, otwarta część dzienna z antresolą oraz pokoje dzieci.

Najbardziej intrygującym punktem styku jest szklany łącznik. To tam zaprojektowano ogród zimowy, który pełni funkcję "płuc" domu. Przezroczyste ściany pozwalają zieleni przenikać do wnętrza, sprawiając, że granica między salonem a otaczającymi polami praktycznie zaciera się.

Fot. Milwicz Architekci

Ciemna cegła, łupek i tradycja

Elewacja Field House to manifest elegancji. Wykonana z ciemnej cegły, zwieńczona dachem pokrytym szlachetnym łupkiem, prezentuje się surowo, a zarazem niezwykle luksusowo. Ten chłodny anturaż został przełamany we wnętrzach ciepłem odsłoniętej konstrukcji drewnianej. To ukłon w stronę wielopokoleniowej tradycji ciesielskiej – detal, który nadaje nowoczesnej formie duszę i domowe ciepło.

Życie bez sąsiadów

Field House stoi na imponującej działce otoczonej lasami i naturalnym stawem. Brak bezpośredniego sąsiedztwa pozwolił na zastosowanie ogromnych przeszkleń bez kompromisów w kwestii prywatności. Tutaj to natura dyktuje warunki: słońce wędrujące nad polami jest naturalnym scenografem, który o każdej porze dnia inaczej oświetla wnętrze.

To projekt dla tych, którzy nie szukają domu z katalogu, ale przestrzeni, która stanie się ramą dla ich stylu życia – bez hałasu miasta, za to w pełnej symbiozie z krajobrazem.