Architekt:
Fotograf:
Lokalizacja:
Wiedeń, Austria
Dom za murem
Haus Iglasee to dom jednorodzinny położony na obrzeżach Wiednia, w zasięgu wzroku od Kalkburga i południowych skrajów Wienerwaldu. To miejsce o szczególnym charakterze, zawieszone pomiędzy miejską strukturą a krajobrazem winnic, ogrodów i wysokich ogrodzeń. Projekt pracowni bernardo bader architekten nie próbuje przełamywać tej lokalnej logiki, lecz spokojnie ją rozwija. Dom ukrywa się za murem, zachowując prywatność typową dla okolicznej zabudowy, a jednocześnie wprowadza do niej nową, niezwykle klarowną formę.
Wąska długa bryła
Budynek ma nietypową, wąską i wydłużoną kubaturę, która wyróżnia się wśród bardziej rozproszonej zabudowy jednorodzinnej. Ustawiony na końcu ślepej ulicy, tworzy wyraźne domknięcie przestrzeni od strony zachodniej. Jego forma nie jest jednak demonstracyjna. To raczej precyzyjna linia w krajobrazie, spokojna i powściągliwa, ale bardzo czytelna. Dom porządkuje działkę, prowadzi ruch i nadaje miejscu nowy rytm, nie tracąc przy tym atmosfery domowego wyciszenia.
Prywatność jako zasada
Charakterystyczne dla tej części miasta wysokie ogrodzenia dzielą przestrzeń na strefę ulicy i ukryte, bardziej indywidualne wnętrza posesji. Haus Iglasee korzysta z tej zasady w sposób bardzo świadomy. Od zewnątrz pozostaje oszczędny, niemal powściągliwy, a pełniejsze doświadczenie architektury odsłania się dopiero podczas przechodzenia wzdłuż elewacji. Dom nie pokazuje wszystkiego od razu. Jego elegancja polega na stopniowym odkrywaniu kolejnych warstw: muru, wejścia, długiej osi wnętrza, ogrodu i widoków.
Wejście jako przejście
Do budynku zbliża się od południowego zachodu, wzdłuż wąskiej strony i południowo-wschodniej elewacji, aż do miejsca, które można odczytać jako współczesną reinterpretację gospodarczego zadaszenia. Zewnętrzna strefa osłony oraz obszerna sień wejściowa porządkują program domu, dzieląc go na przestronniejszą część mieszkalną oraz mniejszą jednostkę pomocniczą z funkcjami związanymi z garażem i ogrodem. Już po wejściu pojawia się jedno z najmocniejszych doświadczeń projektu: długi widok prowadzony przez wnętrze aż ku ogrodowi.
Enfilada codzienności
Plan domu został oparty na sekwencji pomieszczeń układających się wzdłuż osi komunikacyjnej. Nie jest to jednak zwykły korytarz, który jedynie rozdziela funkcje. W zależności od otwartych drzwi i sposobu użytkowania może stać się częścią życia domowego: biblioteką, miejscem zabawy, strefą przejścia albo naturalnym przedłużeniem pokoju. Dzięki temu układ pozostaje elastyczny i miękki. Dom nie narzuca jednej sztywnej organizacji, lecz pozwala codzienności swobodnie przesuwać granice między komunikacją a przestrzenią mieszkalną.
Otwarcia i kadry
Okna oraz otwory zostały rozmieszczone bardzo precyzyjnie. Ich wielkość i format odpowiadają konkretnym widokom: na dziedziniec, ogród i pobliską winnicę. Światło nie wpada więc do domu przypadkowo, lecz zostaje starannie prowadzone przez architekturę. Wydłużona bryła zyskuje dzięki temu głębię, a kolejne pomieszczenia otwierają się na wybrane fragmenty otoczenia. To dom, który nie potrzebuje pełnej transparentności. Wystarczy kilka dobrze ustawionych kadrów, aby zbudować poczucie bliskości krajobrazu.
Czarna graficzna elewacja
Zewnętrzny charakter budynku buduje czerniona fasada o bardzo graficznym wyrazie. Jej powściągliwość działa zaskakująco spokojnie. Elewacja przekazuje niewiele informacji, nie epatuje detalem i nie konkuruje z ogrodem. Dzięki temu wzrok naturalnie przesuwa się ku zieleni, przestrzeni i światłu. Ciemna powłoka nadaje domowi elegancję oraz wyciszenie, a jednocześnie wzmacnia jego linearną formę. To architektura, która potrafi być mocna bez nadmiaru.