Architekt
Fotograf
Lokalizacja
Czechy
Rodzinny projekt z jasno postawionymi granicami
Ten dom powstał na działce odziedziczonej po babci i od początku miał być dokładnie taki, jakiego potrzebuje czteroosobowa rodzina — ani większy, ani droższy, ani bardziej skomplikowany niż to konieczne. Autorem projektu jest architekt Luni architekti reprezentowany przez Lukáša Janouta, a inwestorem jego brat Pavel Janout, projektant budowlany. Bliska relacja nie uprościła zadania — wręcz przeciwnie. Każdy dodatkowy metr oznaczałby realny koszt, a ustalony limit powierzchni był nieprzekraczalny.
Dom ma 120 m² powierzchni zabudowy, z czego jedynie 77 m² to przestrzeń mieszkalna. To świadomy wybór, wynikający z chęci ograniczenia kosztów budowy, eksploatacji i codziennego utrzymania. Architektura została tu podporządkowana funkcji i rozsądkowi.
Jedna kondygnacja, maksimum funkcji
Budynek jest parterowy, a całe życie rodzinne toczy się na jednym poziomie. Poddasze pełni rolę przestrzeni pomocniczej, nieprzeznaczonej do stałego zamieszkania. Taki układ upraszcza codzienne funkcjonowanie i sprawia, że dom pozostaje dostępny i elastyczny na przyszłość.
W zwartej bryle udało się pomieścić wszystko, co niezbędne: otwartą kuchnię połączoną z salonem, dwa pokoje dziecięce oraz dwie łazienki. Duże przeszklenia otwierają wnętrza na ogród, a okno kuchenne pozwala zachować wizualny kontakt z ulicą i otoczeniem.
Prosta konstrukcja i uczciwe materiały
Dom zbudowano z bloczków Ytong, z lekkim aluminiowym dachem i izolacją z wdmuchiwanej celulozy. Dzięki temu możliwe było zastosowanie widocznych drewnianych belek stropowych zamiast konstrukcji stalowej. To rozwiązanie nie tylko techniczne, ale i estetyczne — naturalne drewno wprowadza do wnętrza ciepło i miękkość.
Bryła domu nawiązuje do sąsiednich zabudowań wiejskich, jednak jej charakter definiuje elewacja z opalanych drewnianych desek. To materiał trwały, odporny na warunki atmosferyczne i szkodniki, a jednocześnie głęboko zakorzeniony w tradycyjnych technikach budowlanych. W tym przypadku został wykonany maszynowo, ale zachował swój surowy, niemal pierwotny wyraz.
Dom energooszczędny bez nadmiaru technologii
Budynek zaprojektowano jako pasywny. Ma szczelną, dobrze zaprojektowaną obudowę, wentylację mechaniczną z rekuperacją oraz gruntową pompę ciepła. Woda deszczowa wykorzystywana jest do spłukiwania toalet. Jednocześnie świadomie zrezygnowano z modnych, lecz zbędnych rozwiązań, takich jak zaawansowane systemy inteligentnego domu.
Projekt pokazuje, że zrównoważone budownictwo nie musi oznaczać technologicznego przesytu — kluczem jest racjonalne myślenie i dobra współpraca między architektem a inwestorem.
Architektura oparta na zaufaniu
Relacja między braćmi skróciła proces decyzyjny i pozwoliła na wyjątkowo szczery dialog. Architekt wiedział, czego nie warto nawet proponować, a inwestor jasno określał swoje granice. Dzięki temu od projektu do zamieszkania minęły trzy lata — stosunkowo niewiele, jak na dom budowany od podstaw.
To przykład architektury, która nie próbuje imponować skalą ani formą. Jej siła tkwi w precyzji, umiarze i dopasowaniu do realnych potrzeb mieszkańców.