Jak nadmorskie szopy na łodzie

Popadich, który jest dyrektorem w firmie Pattersons Architects z Auckland w Nowej Zelandii, nigdy nie marzył nawet o tym, że wraz z żoną Abbe, która prowadzi małą firmę importującą meble, uda im się zgromadzić odpowiednie fundusze, by zaprojektować swój własny dom. Do tego dochodziła jeszcze konieczność kupna działki w rozsądnej odległości od ich firm. „Nie sądziliśmy, że kiedykolwiek będziemy mogli zbudować swój własny dom. To po prostu było zbyt drogie” – wspomina Abbe. 

W 2008 roku para zdecydowała się poszukać istniejącego już domu, który mogliby wspólnie odnowić. Poszukiwania nie przynosiły jednak efektu, więc zaryzykowali i złożyli ofertę na działkę, którą wydzielono z większej nieruchomości. Oferta została przyjęta, a im zostało tylko 187 tysięcy dolarów na wybudowanie całkiem nowego domu. W tej sytuacji powstał niedrogi koncept budowlany, oparty na prostej formie szopy na łodzie, który jednak okazał się bardzo oryginalny i sprytny.
Tak Davor wspomina prace nad projektem:
„Działka jest mała, ale płaska, więc od razu widziałem kilka możliwości. Pracowałem nad projektem w swoim wolnym czasie przez około rok, ale uwielbiałem to robić. Już na początku zdecydowaliśmy, że podoba nam się pomysł inspiracji opartej na formie nadmorskiej szopy na łodzie, ponieważ uznaliśmy, że taki dom będzie ekonomiczny w budowie i będzie pasował do nadmorskiego przedmieścia. Zaprojektowałem dwa moduły o podwójnej wysokości i tych samych wymiarach, lekko przestawione względem siebie. W jednym z nich znalazła się antresola z sypialnią, a poniżej była kuchnia i jadalnia. W drugim znalazła się strefa wejściowa, łazienki na dole i na górze i w tym widać było przestrzeń o podwójnej wysokości. Niestety koszt budowy wyniósł 285 tysięcy dolarów, a bank chciał nam pożyczyć tylko 187 tysięcy. Musiałem więc szybko zmodyfikować swoje plany.
Kilka kluczowych zmian oznaczało spore oszczędności. Początkowo zakładałem aluminiowe okna i drzwi, ale uświadomiłem sobie, że jeśli zdecyduję się na tańsze, zaoszczędzimy 22 tysiące, choć nie będą one wyglądały bardzo inaczej. Osobiście pracowałem z producentem okien, by ich produkcja była prosta, a materiały wykorzystywane w sposób wydajny i tani.”
Para zaoszczędziła też na wielu innych rzeczach, m.in. starannie robiąc zakupy i szukając lepszych ofert. Wszystko było dokładnie mierzone, by nie zamawiać nadmiaru materiałów. Czasem zmieniano zakładane materiały na inne, kiedy np. okazywało się, że belki z drewna będą tańsze niż ze stali.
W czasie budowy w domu pojawiło się jeszcze jedno dziecko, więc para zakłada też w przyszłości dalszą rozbudowę.

Lokalizacja: Nowa Zelandia
Tekst: nowoczesna STODOŁA

Czytaj więcej

Zobacz podobne