Mylla Hytte

Działka znajduje się na północnym skraju dzikiego, norweskiego regionu Nordmarka i oddalona jest od głównego domu rodziny w Oslo o zaledwie godzinę jazdy samochodem. Choć krajobraz jest tu wciąż dziki, łatwo dotrzeć tu samochodem, na rowerze, a przy odpowiednich warunkach także na nartach. Rodzina wybrała tę lokalizację właśnie ze względu na bliskie położenie od Oslo oraz łatwy dostęp.
Właściciele poprosili architektów o konkretne „udogodnienia”. Dom miał mieć trzy sypialnie, w tym jedną z łóżkami piętrowymi dla dzieci, dwie łazienki, które miały być małe, ale optymalnie rozwiązane, małą przybudówkę na sprzęt narciarski i rowery oraz dwuosobową saunę z wyjściem do domu i na zewnątrz.

Architekci z firmy Mork-Ulnes Architects zaprojektowali więc dla całej rodziny nowoczesną „Hytte”, czyli norweską chatę. Tego rodzaju tradycyjne chatki są istotną częścią norweskiej kultury, ponieważ posiada je ponad ¼ wszystkich Norwegów. Zwykle tego rodzaju domki są małe i prymitywne, ponieważ służą wyłącznie jako schronienie. Często nie ma w nich bieżącej wody, a toaleta jest osobno. Typowe wnętrze norweskiej chaty jest nieco zagracone i mocno zamknięte, ponieważ do konkretnych pomieszczeń wchodzi się zwykle z wąskiego korytarza. Części mieszkalne najczęściej są małe i ciemne, z niskimi sufitami i małymi oknami, gdzie ściany obite są sosnowymi deskami.
Tym razem jednak architekci postanowili zmienić te gorsze tradycje związane z „hytte”. Chcieli zachować jej użyteczny charakter – kompaktowy, wydajny i funkcjonalny – ale chata miała nawiązywać relacje ze swym otoczeniem, a wnętrza miały być większe i bardziej przestronne. Zadanie nie było proste, ponieważ na 84 m2 miały się zmieścić trzy sypialnie i dwie małe, ale w pełni funkcjonalne łazienki.
Regulacje budowlane narzucały architektom pochyłe dachy, ale zdecydowali się oni podzielić dach na części, tworząc w efekcie cztery dachy jednospadowe. Dzięki temu na zewnątrz powstały dwie zaciszne przestrzenie – taras poranny i wieczorny, gdzie można łapać pierwsze lub ostatnie promienie słońca, chroniąc się jednocześnie przed wiatrem i śniegiem.
Architekci nie zdecydowali się na mocny podział przestrzeni tworząc osobne pomieszczenia, ale zaprojektowali wnętrze o powierzchni 84 m2 traktując je jak „płynnie przechodzący krajobraz”. Pochylone sufity pozwoliły stworzyć trzy funkcjonalne przestrzenie, z których jedna mieści kuchnię, druga to szafa i łazienka, a trzecią zajmuje druga łazienka oraz miejsce do przechowywania różnych rzeczy. Taki podział pozwolił też stworzyć strefy bardziej prywatne domu. Dzięki sprytowi architektów, powstała mała chata, która wygodnie pomieści czteroosobową rodzinę wraz z grupą maksymalnie 6 gości.

Tekst: nowoczesna STODOŁA

Czytaj więcej

Zobacz podobne